Monitoring GPS pojazdów: co firma widzi, a co tylko myśli, że widzi

Ciężarówka na drodze wśród pól o zmierzchu, zdjęcie z niskiej perspektywy

Kiedy kierowca słyszy, że „w autach będzie GPS”, pierwsza reakcja rzadko jest dobra. Brzmi to jak nadzór, jak kolejny sposób, żeby ktoś z biura patrzył ci przez ramię. Część tej reakcji jest uzasadniona. Druga część bierze się stąd, że prawie nikt nie wyjaśnia, co te systemy naprawdę zapisują — a zwłaszcza czego nie zapisują.

Warto to wiedzieć dokładnie, bo w wielu sporach zapis działa na korzyść kierowcy, nie przeciwko niemu.

Co naprawdę zapisuje GPS

Systemy monitoringu GPS pojazdów różnią się ceną i dodatkami, ale rdzeń jest wszędzie ten sam:

  • Pozycja w czasie — gdzie było auto i kiedy.
  • Przejechane kilometry — wyliczone z pozycji.
  • Postoje — gdzie auto stało i jak długo.
  • Prędkość — najczęściej średnia na odcinku.

Droższe systemy dodają spalanie z danych pojazdu, temperaturę w chłodni albo otwieranie drzwi. To już bardziej monitoring ładunku niż kierowcy.

Czego nie zapisuje

Tu rodzi się większość nieporozumień. Zwykły GPS do samochodów niczego nie słyszy w kabinie, niczego nie widzi i nie wie, kto siedzi za kierownicą — wie tylko, gdzie jest auto. Jeśli w aucie jest kamera albo mikrofon, to osobne urządzenie i musisz zostać o nim poinformowany.

GPS nie wie też, dlaczego stanąłeś. Zapisuje, że stałeś czterdzieści minut na parkingu. Czy to była przerwa, czekanie na rampie, czy wymiana koła — system tego nie rozróżnia. I nie wie nic o twojej pracy: jaki ładunek, jaki dokument komu przekazany, ile litrów i za ile.

Do tego kilometry z GPS rzadko zgadzają się co do kilometra z licznikiem. Tunel, parking podziemny, zakręt ścięty między dwoma punktami pomiaru — w ciągu tygodnia różnica może urosnąć do kilkudziesięciu kilometrów.

Kiedy zapis działa na twoją korzyść

W sporze o spóźnienie. Klient mówi, że przyjechałeś o 14:30; ty wiesz, że o 12:10 stałeś pod bramą. Zapis pokazuje, kiedy auto dojechało pod adres.

Przy czekaniu, które nie jest twoją winą. Trzy godziny na rampie to trzy godziny w systemie.

Przy kilometrach, które ktoś kwestionuje. Objazd z powodu zamkniętej drogi widać na trasie. Bez zapisu wygląda to jak nadmiarowe kilometry.

Lokalizacja pojazdów w telefonie

Niektóre firmy nie montują urządzenia, tylko używają aplikacji w telefonie kierowcy. Lokalizacja pojazdów działa wtedy przez telefon, co rodzi oczywiste pytanie: czy śledzenie trwa także po pracy, kiedy telefon jest w twojej kieszeni w domu? Zapytaj o to przed instalacją i sprawdź uprawnienia do lokalizacji.

Ma to też praktyczny koszt: aplikacja, która cały dzień trzyma włączony GPS, potrafi do południa rozładować baterię.

Monitoring GPS nie zastępuje karty drogowej

Monitoring wie, gdzie była każda ciężarówka. Nie wie, który postój był dostawą, a który obiadem, jaki dokument komu przekazano ani ile litrów i za ile trafiło do baku. Ta część zostaje po stronie kierowcy.

I tu jest to, o czym często się zapomina: firma rzadko potrzebuje od kierowcy jego pozycji. Potrzebuje jego pracy, zapisanej we właściwej chwili. Karta drogowa, w której każdy wpis ma godzinę powstania, daje dokładnie to — bez tego, żeby ktokolwiek musiał wiedzieć, gdzie teraz stoisz.

Co masz prawo wiedzieć

Monitoring pojazdów nie jest tajną operacją i nie powinien nią być. Kodeks pracy i RODO wymagają, żeby pracodawca poinformował cię o monitoringu. Zadaj trzy pytania, zanim zostanie wprowadzony:

  1. Co dokładnie jest zapisywane? Tylko pozycja, czy też prędkość, hamowania i dane silnika?
  2. Kiedy? Tylko w czasie pracy, czy całą dobę?
  3. Kto widzi dane i jak długo są przechowywane? Dyspozytor, szef, klient — miesiąc czy lata?

I jeszcze jedno: czy możesz zobaczyć swoje dane? Kierowca, który widzi swoją historię, ma argumenty, kiedy ktoś zapyta o trasę sprzed miesiąca.

Pobierz RUNAGA Lite

RUNAGA Lite nie jest GPS i nie śledzi twojej lokalizacji. To karta drogowa w telefonie, która zapisuje dokładnie to, czego żadne urządzenie nie wie: załadunki, rozładunki, dokumenty, litry i kwoty, stany licznika — każdy wpis z godziną, w której powstał. Działa bez zasięgu, mówi w 29 językach, a po zakończeniu trasy gotowy raport w PDF trafia e-mailem do szefa. Bez montażu i bez urządzenia w kabinie.